IDENTYFIKACJA OSOBNICZA Identyfikacja osobnicza, jako dziedzina
medycyny sądowej, pozwala na wnioskowanie o pochodzeniu
rozmaitych dowodów rzeczowych zgromadzonych przeważnie na miejscu przestępstwa.
Obiektem badań może być odcisk palca, zapis
głosu czy obraz z kamery CCD, porzucona broń, itd., a także każdy ślad, co do którego
istnieje podejrzenie, iż zawiera materiał genetyczny (DNA). Śladem
biologicznym może więc być plama krwawa, fragment
tkanki, ślina, włos, nasienie i wiele innych. W naszym Zakładzie zajmujemy się analizą śladów biologicznych z
zastosowaniem najnowszych zdobyczy biologii molekularnej.
Analizy te prowadzimy m.in. na zlecenie sądów, prokuratur i policji. Zaawansowane
technologie molekularne, wieloletnie
doświadczenia w dziedzinie identyfikacyjnych analiz DNA, a
także wiedza
z zakresu filogenetyki molekularnej oraz archeogenetyki,
stanowią rękojmię prowadzenia naszych badań na właściwym poziomie
profesjonalizmu.
Medycyna a
kryminalistyka
Pierwsze wzmianki o możliwości zastosowania
wiedzy medycznej w rozwiązywaniu spraw kryminalnych pojawiają się zaskakująco
wcześnie, bo w datowanej na 1248 rok chińskiej książce traktującej o
sposobach odróżnienia śmierci przez uduszenie od utonięcia.
Głównym impulsem wskazującym na celowość
wprowadzania procedur identyfikacji osobniczej do różnych dziedzin życia była teoria
na przez belgijskiego statystyka Adolfa Queteleta.
Utrzymywał on, że szansa napotkania dwóch dorosłych osób o
tym samym wzroście jest jak 1 do 4. Takie wnioskowanie oparł
na założeniu, że wymiary kośćca po okresie dojrzewania nie
zmieniają się. Wprawdzie kalkulacje tego rodzaju nie miały
wysokiej wartości naukowej, stały
się jednak inspiracją dla Alfonsa Bertillona, uznanego
później za ojca antropometrii. Alfons Bertillon trafnie
skonstatował, że zwiększenie liczby mierzonych parametrów
(wzrost, długość przedramienia, długość stopy, kształt nosa,
itd.) prowadzi do znaczącego zmniejszenia
prawdopodobieństwa napotkania dwóch osób charakteryzujących
się identycznymi cechami i oszacował, że np. dla wartości 14
różnych wskaźników antropometrycznych wspomniane
prawdopodobieństwo spotkania dwóch identycznych osób wynosi
już tylko 1 do ok. 200 000 000!
Nie mniejsze zasługi przypisać można Sir
Francisowi Galtonowi. W roku 1892 opublikował on słynne
„Odciski palców” – książkę, która była pierwszym zbiorem
przywołującym dotychczasowe doniesienia z daktyloskopii i
opisującym jej możliwe zastosowania w kryminalistyce. Był to
koniec wieku XIX…
Przełomowy wiek XX
Już na początku kolejnego stulecia pojawiły
się zapowiedzi znaczących zmian w metodach stosowanych w
identyfikacji osobniczej. Znacząco rozwinięto metodę
identyfikacji osób na podstawie odcisków palców, co usunęło
na drugi plan stosowanie metod biometrycznych. Ponadto Karl
Landsteiner odkrył w tamtym czasie istnienie układu
grupowego krwi AB0 (a później Rh), co zostało wkrótce
wykorzystane przez Maxa Richtera do rozwinięcia całkiem
nowej metody – identyfikacji na podstawie grup krwi.
Przydatność tej metody nie była jednak duża – wystarczy
wziąć pod uwagę fakt, że udowodnienie obecności grupy krwi 0
w badanym materiale zawęziłoby krąg podejrzanych wśród
Polaków do „zaledwie” 30% populacji…
W niedługim czasie dogodnym materiałem stały się także włosy
znalezione na miejscu zbrodni, których kolor porównywano z
włosami pochodzącymi od podejrzanego. Było to pewnym
postępem, lecz nadal ograniczało poszukiwania, np. jedynie
do szatynów.
Po wielu latach, niewątpliwą praktyczną
zdobyczą dla medycyny sądowej okazał się bogaty polimorfizm
enzymów czerwonokrwinkowych, dzięki czemu wiarygodność
testów identyfikacyjnych znacząco wzrosła. Obok technik
identyfikacji osobniczej wywodzących się z biologii i
medycyny rozwijały się także inne ważne nurty, jak analiza
fotografii pod kątem podobieństw fenotypowych z wizerunkiem
oskarżonego, ocena kul wydobytych z ran postrzałowych i
przypisanie ich do znalezionej broni, itd.
Wymienione techniki, niewątpliwie
przełomowe dla określonych nurtów rozpoznawania zdarzeń i
osób, nie dawały jednak odpowiedniej pewności co do
tożsamości osoby powiązanej lub podejrzanej o dokonanie
przestępstwa.
Prawdopodobieństwo
graniczące z pewnością
Prawdziwy przełom nastąpił dopiero w
drugiej połowie XX wieku, co związane było z poznaniem
cząsteczek odpowiedzialnych za dziedziczenie – DNA. Kluczową
informację stanowi fakt, że materiał genetyczny
poszczególnych ludzi różni się między sobą średnio co 500
par zasad, a co jeszcze ważniejsze - można to wykorzystać do
identyfikacji osób.
Analizy DNA wprowadził do medycyny sądowej
Sir Alec Jeffreys, twórca techniki zwanej „genetycznym
odciskiem palca” (RFLP lub DNA fingerprinting). Opiera się
ona na analizie długości fragmentów kwasu nukleinowego
pociętego enzymami miejscowo-specyficznymi, tj. trawiącymi
cząsteczkę DNA w ściśle określonych miejscach. Uzyskane w
ten sposób fragmenty DNA można następnie rozdzielić według
ich wielkości i przedstawić w formie wzoru podobnego do kodu
kreskowego, unikalnego dla każdego człowieka. Metoda ta
posiadała jednak wady, które
ograniczały jej przydatność w dziedzinie identyfikacji
śladów biologicznych. Najważniejszym ograniczeniem była
konieczność dysponowania dużą ilością DNA, powyżej 1
mikrograma. Pozyskanie tak dużej ilości DNA z najczęściej
spotykanych śladów biologicznych (drobne plamki krwi, włosy
czy niedopałki papierosów, itd.) jest praktycznie
niemożliwe.
Wkrótce technikę RFLP zastąpiono czymś
całkowicie nowym – łańcuchową reakcją polimerazy połączoną z
analizą zmienności tzw. układów mikrosatelitarnych (STRs).
Opracowana w 1983 roku metoda pozwalała na amplifikację
(„namnożenie”) materiału z naprawdę niewielkich ilości DNA,
rzędu pikogramów, co zadecydowało o jej znacznej przewadze
nad RFLP. Ponadto możliwe było namnożenie wyłącznie
interesujących nas fragmentów. Nastała nowa era.
Obecnie, w zależności od rodzaju badanego
materiału i jego jakości, a zwłaszcza w zależności od celu
badania, przeprowadzić możemy analizę mikrosatelitów
znajdujących się w autosomach (chromosomach niepłciowych)
przy pomocy tzw. testów multipleksowych obejmujących 15 lub
więcej układów STR, analizę zmienności chromosomu Y, a jeśli
zaistnieją potrzeby dokonujemy również odczytu sekwencji
całego genomu mitochondrialnego lub jego fragmentów.
Wszystkie badania prowadzone w naszym Zakładzie wykonujemy
zgodnie ze standardami międzynarodowymi, prowadząc w tym
zakresie współpracę nie tylko z podmiotami krajowymi, lecz
także z czołowymi laboratoriami na świecie.
Dysponujemy rozległymi bazami danych
populacyjnych umożliwiających zastosowanie różnorodnych
procedur statystycznych, zależnie od zidentyfikowanych
genotypów. Uzyskiwane wyniki odnoszone są do materiału
porównawczego. Przy użyciu rozbudowanego aparatu
statystycznego możemy w 100% wykluczyć tożsamość osób, od
których pochodzą analizowane ślady biologiczne lub ją
potwierdzić z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością.
Interpretując wyniki badań DNA pamiętać
należy, że zgodność profilu genetycznego badanego śladu z
profilem pobranym od danej osoby nie jest bezpośrednim
dowodem winy czy niewinności, lecz świadczy jedynie o
pochodzeniu danego śladu od danej osoby. Odrębną kwestią
pozostaje zawsze ustalenie, kiedy i w jaki sposób dany
ślad powstał. Oceniając przydatność i celowość badań DNA
warto pamiętać, że według badań przeprowadzonych przez
amerykański ”The Innocence Project” zeznania naocznych
świadków, tj. najczęściej wykorzystywany w sądach materiał
dowodowy, wiarygodny jest jedynie w 50%, podczas gdy
prawidłowo wykonany test DNA daje pewność identyfikacji
znacznie przekraczającą 99.999%...
Analiza DNA jest naprawdę potężnym
narzędziem w rękach biegłego, jednak należy posługiwać się
nim bardzo rozważnie. Każda nadinterpretacja wyniku może
mieć poważne skutki prawne. Także nieodpowiedni poziom
profesjonalizmu eksperta, opieszałość lub nie uwzględnienie
w ocenie najnowszych zdobyczy wiedzy genetycznej, może
przyczynić się do skazania niewinnego człowieka, lub
uniewinnienia rzeczywistego sprawcy.…
A w praktyce…
Nowoczesna identyfikacja osobnicza nie
ogranicza się jedynie do identyfikacji ofiar przestępstw
kryminalnych i ich sprawców na podstawie zgromadzonych w
toku śledztwa corpora delicti, tak oczywistych jak plamy
krwi czy fragmenty tkanek.
Przyjrzyjmy się nieco innym przykładom:
1) Identyfikacja szczątków Cara Mikołaja II i jego rodziny
Szczątki rodziny Romanowów i członków ich
służby zamordowanych w lipcu 1918 koło Jekaterynburga
odkryto i ekshumowano we wczesnych latach 90-tych, tj.
dopiero po rozpadzie Związku Radzieckiego. Początkowo
identyfikacja napotykała na poważne trudności gdyż po
egzekucji zwłoki zmasakrowano, oblano silnie żrącą
substancją (przypuszczalnie kwasem siarkowym) i wreszcie
spalono. W ziemnym dole, w którym zakopano szczątki
odnaleziono 950 fragmentów kości (czaszek i innych odłamów
kostnych) należących do 9 osób. Wyniki analiz uzyskane przy
zastosowaniu metod antropologicznychi oraz przy
wykorzystaniu superprojekcji (polega to na określeniu
przybliżonego wyglądu ofiar i porównanie obrazu z
zachowanymi danymi archiwalnymi) potwierdzono wkrótce
wynikami badań DNA. Materiał porównawczy stanowiła próbka
krwi pobrana od księcia Filipa (prawnuka najstarszej siostry
Aleksandry), co mimo znacznej degradacji DNA pozyskanego ze
szczątków, umożliwiło identyfikację Aleksandry Fiodorowny i
jej córek na podstawie profilu mtDNA. Z kolei dla
identyfikacji cara Mikołaja II przesądzające okazało się
porównanie profilu mtDNA z jego domniemanych szczątków z
profilem mtDNA młodszego brata cara - Jerzego
Aleksandrowicza Romanowa zmarłego w 1890 r. Materiał
porównawczy uzyskano dzięki ekshumacji jego szczątków z
katedry w Sankt Petersburgu.
2) Identyfikacja ofiar zamachów, katastrof górniczych,
lotniczych oraz identyfikacja osób na podstawie badań DNA
szczątków wydobytych z anonimowych grobów masowych
Istnieją liczne przykłady dokumentujące
skuteczność badań DNA nawet w
najbardziej skomplikowanych sytuacjach. Najnowsze zdobycze
biologii molekularnej okazały się skutecznym narzędziem np.
przy identyfikacji szczątków ofiar zamachu z 11 września
2001r. na World Trade Center (WTC) w Nowym Jorku, nieodzowne
dla ustalenia tożsamości górników, ofiar wybuchu w kopalni
„Halemba”, czy ostatnio – przy identyfikowaniu ofiar
katastrofy samolotu „CASA” pod Mirosławcem.
Przypadek zamachów na WTC był szczególny –
pierwszy raz bowiem zaszła konieczność zidentyfikowania tak
wielkiej liczby zaginionych. Zgromadzono ponad 20 000
szczątków ludzkich, które poddano analizie DNA. Konieczne
było opracowanie specjalnych metod badawczych, które
usprawniały zakrojone na tak szeroką skalęprzedsięwzięcie.
Skonstruowano odrębną bazę danych zawierającą informację z
DNA osób zidentyfikowanych i materiału porównawczego.
Spośród ofiar mogących znajdować się pod gruzami WTC, do
2005 roku udało się ostatecznie zidentyfikować zaledwie (lub
aż) 1585 osób. Pozostały materiał okazał się zbyt
zdegradowany (pamiętajmy o serii następujących po sobie
wybuchów w budynku), aby możliwa była identyfikacja
dostępnymi metodami. Jednak już dwa lata później, wraz z
rozwojem technik biologii molekularnej, pojawiła się
nadzieja na
pomyślną kontynuację analiz, obejmującą nawet te najbardziej
„kłopotliwe” próbki. Badania trwają…
3) Dowody pochodzące z materiału roślinnego
Chociaż może wydawać się to mało
prawdopodobne, DNA pochodzący z roślinnego materiału
dowodowego, także może być wielce użyteczny w procedurach
sądowych.
Pierwsza tego typu sprawa dotyczyła
morderstwa młodej kobiety w Arizonie. Na miejscu zbrodni
znaleziono pager, dzięki któremu w krótkim czasie udało się
znaleźć pierwszego podejrzanego. Chociaż przyznał on, że
danego dnia widział ofiarę, kategorycznie zaprzeczał, że był
na miejscu zdarzenia. W wyniku rutynowych oględzin samochodu
podejrzanego, ujawniono obecność strączków Parkinsonii –
gatunku niewielkiego drzewa – takiego samego, jakich kilka
(wyraźnie uszkodzonych) znajdowało się na miejscu
znalezienia zwłok. Okazało się, że polimorfizm DNA tej
rośliny jest na tyle bogaty, iż na tej podstawie można było
wykazać, że znalezione w samochodzie strączki z pewnością
należą do jednego z drzew tego gatunku rosnących nieopodal
miejsca znalezienia zwłok. Między innymi dzięki temu
udowodniono winę oskarżonego.
4) Dowody pochodzące z materiału zwierzęcego
Okazuje się, że DNA wyodrębnione z tkanek
zwierzęcych stanowiących dowód rzeczowy także może
przesądzić o rozwiązaniu niektórych spraw. Zwierzęta stają
się coraz częściej obiektem lub narzędziem działań
przestępczych, zostawiając na miejscu zdarzeń ślady
biologiczne.
Przykład może stanowić głośna sprawa
dotycząca morderstwa kobiety na Wyspie Księcia Edwarda.
Niedaleko miejsca przestępstwa znaleziono męską kurtkę, na
której ujawniono obecność białego włosa. Wkrótce ustalono,
że nie był to włos człowieka, lecz… włos pochodzący z
sierści kota. Analiza sytuacji życiowej zamordowanej kobiety
zwróciła uwagę na jej męża, z którym pozostawała w
separacji. Okazało się, że zamieszkuje on u swych rodziców,
którzy mają kota o imieniu Snowball. Wnikliwa analiza DNA
nie pozostawiała żadnej wątpliwości, iż włos na kurtce
znalezionej na miejscu morderstwa pochodził właśnie od tego
osobnika.
Z podanych przykładów wynika, iż wartość
dowodowa wyników badań DNA ze śladów biologicznych może być
ogromna, a dostępne techniki badań molekularnych są coraz
doskonalsze. Istnieje wielka różnorodność śladów
biologicznych i z pewnością nie można a priori przesądzać o
hierarchii ich ważności w analizach sądowych. Ważne jest,
aby w pełni wykorzystać możliwości wynikające z naukowego i
technologicznego postępu. W Polsce oraz w innych krajach
istnieją w tym zakresie spore rezerwy i warto skorzystać z
szansy szerszego wprowadzenia nowoczesnych metod analizy
dowodów rzeczowych w sprawach sądowych.
Katedra Medycyny Sądowej Collegium Medicum UMK, Zakład Genetyki Molekularnej i Sądowej
Marii Skłodowskiej-Curie 9, 85-094 Bydgoszcz, tel. 052. 585.35.56, fax 052. 585.35.53, e-mail: kizmedsad@cm.umk.pl